Ostatnie dni dłużyły się w nieskończońość,a najgorsze jest to,że w tym tygodniu było tyle sprawdzianów,że pożal się Boże.Na szczęście uczyłam się.Chociaż przyznaję się,że to chyba pierwszy raz od początku roku szkolnego,ale to taki mały szczegół.
Niedługo zbliża się wyjazd z mażoretkami do Wisły,ale nie chodzi o rzekę,bo nikt nie chce się utopić.Jeżeli ktoś kojarzy to jest miasto niedaleko Bielsko-Białej.Wyjazd po 23:00 30 maja.Niby jeszcze bardzo dużo czasu,ale ja odliczam już dni.
Wczoraj jeden z moich kolegów z klasy postanowił tak od niechcenia uderzyć mojego drugiego kolegę w brzuch.Ten,który oberwał jest o wiele słabszy więc padł na podłogę,ledwo dychając,a tamten nawet nie powiedział głupiego ,,sory''!Czy to takie trudne powiedzieć te jedno słowo?!Najgorsze było to,że ten,który uderzył tego drugiego się śmiał.Zostawię to już bez komentarza...
Oto mój krejzi tydzień. :D
A na sam koniec śmieszna żyrafka... ^.^
Jeżeli chcesz się czymś podzielić wal śmiało na lovegood_luna@o2.pl.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz